Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Pięknej pogody, dużo czasu i spełnienia wszystkich rowerowych zachcianek :)
Teraz garstka przemyśleń na temat tego co zobaczymy w tym roku. Rowerowi potentaci Giant i Merida inwestują ogromne pieniądze w rozwój linii produkcyjnych dla najbardziej zaawansowanych rowerów. Nowe fabryki mają być w pełni sił w połowie 2011 zatem niedługo potem rynek powinna zalać fala carbonwych ram i nie tylko. Coś na co miłośnicy węgla czekają od dawna. Wraz ze wzrostem ilości produkowanych komponentów ceny powinny spaść a sam carbon fiber być jeszcze bardziej dostępny dla przeciętnego rowerzysty. O ile ten ostatni w ogóle go pożąda :)
Od pierwszego stycznia EU wprowadziła nowa rozwiązania mające na celu pobudzenie krajów rozwijających się. Rowery i komponenty pochodzące z tych miejsc będą obłożone zdecydowanie niższym cłem (30% zamiast 60%) co ma rozruszać gospodarki tych państw. Jest to dobra wiadomość dla nas ponieważ producenci bez chwili zastanowienia przerzucą odpowiednią część procesu produkcyjnego w nowe miejsca (np: Wietnam) tak aby skorzystać z okazji. Osobiście to w perspektywie liczę na kolejny spadek cen ponieważ nie spodziewam się aby EU dopuściła sprzedaż rowerów, których produkcja jest tańsza, po normalnych (wysokich) cenach.
Niepokojące są plotki o wzroście cen ogumienia. Ceny mogą powędrować do góry nawet o 15%. Powodem podwyżki mają być powodze w Tajlandii oraz północenj Malezii. Również Indonezja (nr 2 w światowej 3 krajów dostarczających naturalny surowiec) ograniczyła pozyskiwanie latexu z drzew. Jak zwykle w takich sytuacjach jestem ogromnie ciekawy czy ogumienie już kupione i leżące w magazynach nagle podrożeje. W żaden sposób nie powinno, ponieważ zostało wyprodukowane znacznie wcześniej, ale jak pokazuje polska rzeczywistość „każdy powód jest tak samo dobry”.
W czasie ostatnich targów Eurobike głośno było o 10% wzroście cen dla sprzedawców rowerów. Podobno dystrybutorzy dogadali się z producentami w tej kwestii i wszystko jest ustalone. Niezbyt dobra wiadomość dla nas, lada dzień będzie widać jak to się przełoży na koszt w detalu.
No i w końcu nasz własny lokalny rynek. Czego się spodziewać? WSZYSTKIEGO. Dlaczego? Ponieważ to co się u nas dzieje nie jest w żaden sposób przewidywalne. Jedna kwestia to ceny oficjalne, które najczęściej są zaporowe i mało kto kupuje sprzęt za kwoty jakich rządają polscy dystrybutorzy – proszę ich nie mylić z polskimi producentami! Ten schemat jest stały. Koszmarne ceny a potem bardzo duża przecena na pojedyńcze sztuki towaru bo całą resztę kupili sobie pracownicy danej firmy. Takie rodzynki wyłażą na serwisach aukcyjnych. Druga, ważniejsza dla nas, sprawa to import niezależny czyli coś co często ratuje nam portfele. Ten sam producent, dokładnie ten sprzęt tylko cena o kilkadziesiąt % niższa. Wszystko legalnie ze sklepu, dowód zakupu i gwarancja na miejscu. To właśnie największe niezlależne sklepy dyktują ceny i zaopatrują rowerzystów. I w nich nasza nadzieja, że będą dalej umożliwiać nam kupowanie w dorych cenach. Na szczęście mamy kilku dużych graczy o ustabilizowanej pozycji i całkiem dobrej renomie, którzy prężnie się rozwiają i to na nich jest skierowana moja i zapewne całej reszty rowerzystów uwaga. Jeżeli oni również podniosą ceny to nic nam nie pomoże.
Jest jeszcze jedna możliwość, która czasami się zdarza: bardzo duży transport jakiegoś konkretnego produktu, który ni z tąd ni z owąd zalewa rynek i mamy coś w cenie tak niskiej jak nikt. Dobrze kiedy jest to taka rzecz, która nam się przyda – gorzej kiedy są to komponenty szosowe.
Tyle mojej krótkiej refleksji. Mam ogromną nadzieję, że wszystkie moje gdybania o wzroście cen obrócą się w kupę i na koniec roku będę mógł z radością przyznać się, że nie miałem racji i nic się nie sprawdziło :)
Jakie są Wasze przemyślenia na ten temat?
Zapisz się do Subskrypcji aby być powiadamianym o nowościach na stronie.
Pingback: Nowe farbryki rowerowe powstają w Kambodzy i Bangladeszu. | Endurorider.pl