Nie kupuj roweru z supermarketu!

Każdej wiosny następuje wysyp „rowerów” w supermarketach. W tym samym czasie dostaję mnóstwo mejli z pytaniami czy te rowery się do czegoś nadają i jak kupić „coś dobrego” Początkowo miałem napisać na ten temat artykuł, ale kiedy dobiłem do 4 strony tekstu to zrozumiałem, że osoba która myśli o rowerze za 500 PLN nie będzie tego czytać a tłumaczenie krok po kroku dlaczego wszystko jest w takim urządzeniu złe mija się z celem. Zamiast tego postanowiłem podsumować fakty dotyczące „rowerów” typu „makrokesz” oraz wypunktować najważniejsze problemy (z bardzo długiej listy), które ich dotyczą.

1. Supermarket to nie jest sklep rowerowy

Czyli nie pracują tam osoby kompetentne w temacie zatem nie ufaj „sprzedawcy/serwisantowi” z supermarketu! Od kiedy marketowe „rowery” pojawiły się w Polsce (kilkanaście lat temu) ani razu nie widziałem na takim stoisku rzeczowego pracownika. Zawsze jest to mniej lub bardziej przypadkowa osoba, która ma mierne bądź żadne pojęcie w temacie a jedynym celem jest wypchnięcie maksymalnej ilości rowerów „do ludzi”. Powiem wprost: oni nie potrafią dobrać roweru do danej osoby oraz nie wiedzą co sprzedają, ale sprzedają bo im kazali.

2. W supermarkecie nie ma mechaników rowerowych

Czyli „sprzedawcy” nie posiadają elementarnej wiedzy o budowie roweru oraz zasadach na jakich on działa. Z prawą ręką na klawiaturze przyrzekam, że w lato 2010 widziałem w markecie „rowerów” z amortyzatorem założonym ” podkową do środka” i był on postawiony na podwyższeniu aby promować „akcję rowerową” w tamtym sklepie.  Nikt z obsługi nie zauważył niczego podejrzanego. Te same osoby „regulują” rowery bezpośrednio przed sprzedażą. Po takim zabiegu mało co działa a jak nie działa w ogóle to można usłyszeć „to się musi ułożyć i będzie dobrze”.

3. Rowery z supermarketu to chłam

Niestety taka jest prawda. Jakiś czas temu można było spotkać w marketach rowery polskiego producenta Kross i wtedy szło wybrać jakiś sensowny egzemplarz jednak w przypadku własnych marek marketowych jest to po prostu chłam. Co roku zmuszam się do tego aby dokładnie obejrzeć ofertę i za każdym razem jest to samo. Ich rowery są źle złożone, osprzęt to jakieś wykopaliska a całość waży tyle co mały samochód i piszę to jako osoba, która nie przejmuje się zbytnio wagą własnego roweru.

Ramy są wykonane z najgorszej dopuszczalnej stali a nawet jeżeli trafi się wersja z ramą aluminiową to sporadycznie wygląda ona sensownie. Wśród moich znajomych jest jedna osoba, która kupiła trekkinga z marketu i tam rama jest ok. Dla równowagi cała reszta jest tragiczna. Często gęsto same ramy nie trzymają geometrii i dlatego pomimo usilnych prób ustawienia tylnego koła ciągle siedzi ono krzywo a napęd pracuje głośno i ociężale. Same koła są zazwyczaj oparte na wolnobiegu czyli jednym z moich najbardziej znienawidzonych rozwiązań w rowerze. Od razu mogę powiedzieć,  że przy jakiejkolwiek ostrzejszej jeździe wygnie się oś a najczęściej używane koła łańcuchowe bardzo szybko wytrą. Do tego jest to napęd 7 biegowy z tyłu czyli kiedy się zużyje trzeba zmienić całe tylne koło jak i  tylną manetkę. W związku z komentarzem na pl.rec.rowery wyjaśniam skąd się wzięła wymiana napędu: kiedy zajeździ się wolnobieg (a z uwagi na to, że jest niskiej jakości nie trwa to długo) trzeba go wymienić. W tym czasie wygina się oś piasty i ona też wymaga zmiany. Taka zabawa trwa w kółko. Aby przejść na piastę kasetową trzeba mieć: piastę, kasetę (8 kę) oraz nowe szprychy ponieważ jest mała szansa, że stare podejdą w nowej konfiguracji. Obręcz można przełożyć o ile zgadza się ilość otworów. Aby korzystać z pełnego zakresu przełożeń kasety trzeba mieć tylną manetkę 8mio biegową. W ten sposób kupujemy praktycznie nowy napęd do roweru z marketu.

Dokładnie tak samo jest z mechanizmem korbowym tzn. tani suport z mocowaniem korby „na kwadrat”. Warto zwrócić uwagę, że oś jest bardzo długa bo inaczej napęd nie działałby prawie wcale. Takie rozwiązanie wymusza rama niskiej jakości i dziwnej geometrii.

Kolejny rodzynek to „amortyzatory”. Te widelce nie uginają się a jeżeli już to trwa to krótką chwilę ponieważ uszczelnienia nie istnieją i środek błyskawicznie łapie brud a wszystko staje na amen. Tylne „dampery” po prostu pominę milczeniem bo widziałem już takie gdzie była sama sprężyna, bez żadnego tłumienia. Punktu obrotu wahacza w ramie to kolejny smutny żart a brak sztywności po prostu poraża.

Teraz czas na hamulce: jeżeli myślisz o „tarczówkach” to od razu możesz o nich zapomnieć. Są nieprawdopodobnie słabe a do tego jest mała szans, że uda Ci się dokupić do nich klocki hamulcowe.  Teoretycznie zaletą jest to, ze koła mają mocowanie pod tarczę hamulcową jednakże jest to plus wyłącznie wtedy kiedy jest ona przykręcona na 6 śrub czyli w jednym z obecnych dwóch światowych standardów. Zastanawiasz się dlaczego w rowerach z marketu nie ma hamulca tarczowego z tyłu? Dlatego, że to wymagałoby dużo dokładniejszego spawania ramy rowerowej ponieważ w innym przypadku nie dałoby się tego złożyć do kupy tak aby działało. W kwestii hamulców V-brake supermarketowce to praktycznie jedyne rowery gdzie można jeszcze zobaczyć plastikowe V-braki oraz plastikowe klamki hamulcowe. Dlaczego to jest takie beznadziejne? Dlatego, że tworzywo poddaj się sile jaką wkłada się w proces hamowania zatem zamiast spowalniać rower wyginamy plastikowe elementy systemu hamulcowego.

Jeżeli nie supermarket to… ?

Mógłbym jeszcze długo wytykać wszystkie wady „rowerów” z supermarketu, ale szkoda na to czasu. Wiem, że próg finansowy jest barierą nie do przeskoczenia, ale dobrze by było aby potencjalny nabywca „makrokesza” zdał sobie sprawę z tego, że rzekoma niska cena zakupu błyskawicznie się mści. Zapewniam, że lepiej jest wziąć rower na raty niż „tanio kupić” za gotówkę.

Koła będą wymagać szybkiego centrowania a i to nie gwarantuje tego, że uda się uzyskać ich odpowiednią sztywność (kiepskie szprychy i obręcze). Hamulce to dramat i jeżeli rower ma się zatrzymać to trzeba je zmienić na metalowe a to kosztuje. Napęd długo nie posłuży a wtedy kłania się wymiana tylnego koła na takie z piastę kasetową i to kolejny koszt. Sztyca to najczęściej model, który nie posiada stałego jarzma czyli mamy rurkę stalową a na niej przykręca się mocowanie siodełka. Rozwiązanie beznadziejne i niebezpieczne ponieważ siodło błyskawicznie zaczyna się ruszać góra dół a sama sztyca wygina się w pałąk ponieważ jest to miękka, cienkościenna rurka stalowa.

Zanim wydasz 800 PLN na rower z marketu pomyśl o tym, że dokładając do 1000 PLN możesz mieć rower normalnego producenta, który kupisz w sklepie rowerowym. Tam pracują ludzie, od których masz prawo oczekiwać że posiadają odpowiednią wiedzę i narzędzia aby przygotować rower do Twoich potrzeb dzięki czemu na miejscu możesz zmienić mostek kierownicy tak aby dopasować pozycję do własnych preferencji. To jest mała zmiana, która diametralnie zmienia jakość jazdy. W normalnym sklepie rowerowym zmienisz kierownicę na szerszą/węższą, siodło na takie, które bardziej pasuje do tyłka a jak będzie trzeba to i manetki na obrotowe. W markecie nie ma szans na tego typu zmiany czyli kończysz z jakimś tam „rowerem”, który do końca w niczym nie jest odpowiednio dopasowany a licząc na spokojnie nie jest też taki tani.

Aby nie być gołosłownym poszperałem nieco w sieci szukając najtańszych, ale sensowych rowerów w stylu MTB. Wynik moich poszukiwań prezentuję poniżej. Markowe rowery (kolejność alfabetyczna po nazwie producenta) można mieć za:

  • Author 1049 PLN
  • Decathlon 1000 PLN
  • Giant 1099 PLN
  • Kross 950 PLN
  • Mbike 1249 PLN
  • Merida 999 PLN
  • Romet 1108 PLN

Są to oficjalne ceny ze stron sklepów działających pod egidą danego producenta. Pamiętajcie, że ceny nie są betonowe i to od kupującego zależy czy uda mu się coś utargować bądź otrzymać jakiś fajny rabat na inne zakupy :) Zwróćcie uwagę na to, że rower z marketu wcale nie jest dużo tańszy niż ten pochodzący od uznanego producenta!

No i na koniec ostanie zdanie: sam miałem dwa marketowe rowery więc naprawdę wiem o czym piszę :) Wierzcie mi na słowo, ale to nie tędy droga do rowerowej satysfakcji i przyjemności z jazdy. Pomimo tego, że  jeden z moich marketów był kupiony z pełną świadomością ponieważ miał praktycznie pełną grupę Alivio (coś koło 1995r. – resztki jeszcze posiadam) to drugi raz nie zdecydowałbym się na taki manewr. Poza tym od lat nie widziałem w markecie okazji tego typu zatem powtórzę po raz kolejny: nie kupuj „rowerów” w supermarkecie. Po prostu nie warto.

Informacje o kamil/Endurorider.pl

Twórca i założyciel strony Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon oraz prawdziwej górskiej jazdy.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Nie kupuj roweru z supermarketu!

  1. miłośnik marketów pisze:

    Ale nagle z kwoty 500 zł zrobiło się 2 razy wiecej. Czy nie ma szansy żeby w markecie kupic rower ktory da mozliwosc wyjechania raz w tygodniu na piknik ? Bo wydaje mi się że nieco przesadzasz. Swojego „gorala” kupilem 4 lata temu w markecie wlasnie. Tydzien po zakupie zawiozlem go do czlowieka ktory serwisuje rowery na regulacje przerzutek. Po roku na likwidacje luzow pzrzy korbie. Od tamtego czasu nic się nie dzieje. Tylko że ja robie moze że 200 kilometrow miesiecznie „po rownym”. Moze tu jest pies pogrzebany.

    • Endurorider.pl pisze:

      Masz rację jeżeli chodzi o kwotę „dwa razy większą” jednakże przejrzałem jeszcze raz ofertę marketową – są tam rowery po 700PLN i nie są to najdroższe pozycje w ofercie a wtedy różnica w cenie nie jest dwukrotnie większa. W zalewie gazetek marketowych widzę „rowery” od 400 PLN do 600 (tesco), ale i za 760 PLN można kupić w Selgrosie. Pisząc ten artykuł starałem się być obiektywny, ale nie jestem w stanie pozbyć się mojej definicji jeżdżenia :) 200km to 4 wycieczki do Kampinosu i z powrotem. Jeżeli Twój rower nie sprawia Ci problemów to super, jednak te które ja miałem nieprzyjemność serwisować to definicja terminu „porażka”. Ustawienie czegokolwiek ciągnie się w nieskończoność, nastawy nie trzymają, rower permanentnie się sypie. Specjalnie zaznaczyłem, że można trafić coś dobrego w markecie, ale to są sporadyczny sytuacje. Zawsze będę powtarzał, że lepiej zacisnąć pasa i kupić normalny rower w sklepie rowerowym niż szukać szczęścia w markecie. Za 200 złotych więcej można mieć rower a nie „rower”. I żeby nie było, że wybrzydzam to powiem iż pierwszy raz w górach byłem na sztywnym marketowcu i żyję :)

  2. miłośnik marketów pisze:

    Przez formę jaką narzuciłeś na stronie nie wiem, jak się do ciebie zwracać :D Enduroriderze, adminie ? Mój wybór podyktowany był tylko i wyłącznie zasobnością portfela – miałem do wyboru albo kupić 2 rowery – dla mnie i mojej partnerki, albo żadnego. Opcja zakupu jednego dobrego nie wchodziła w grę.
    Nie będę ściemniał – rower przeklinałem wiele razy, z moją wagą ( coś koło setki kilogramów ) i kondycją ( siedzenie za biurkiem i paczka fajek dziennie ) mógł stać się czymś, co przesądziło by o moim zejściu z tego świata :D
    Największą wadą makrokeszy jak dla mnie, jeśli chodzi o rekraacyjną jazdę – jest mała średnica kół, albo tzreba się ostro napedałować, żeby gdzieś dojechać, albo byle babcia na składaku pamiętającym Gierka wyprzedza na zakrętach.
    Ale pamiętaj kto jest przeciętnym nabywcą rowerów z marketu.
    Napisz proszę coś o tym, na co zwrócić uwagę jak ktoś dokonuje świadomie wyboru – jadę dwa razy w miesiącu do parku, maksymalnie 100-200 km miesięcznie, spora część trasy to nie ścieżka rowerowa tylko droga publiczna.
    Na stronę zacząłem zaglądać jakiś czas temu, mam ciebie za znawcę tematu – wiec doradź – jak znaleźć wśród setki rowerów w tesco takie w których hamulce będą działały dłużej niż dwa hamowania, jakie oświetlenie rower powinien mieć do poruszania się po drodze publicznej, jak zadbać o bezpieczeństwo swoje i cudze.
    ( przypomniała mi się jedna z awarii roweru – dynamo rozpadło się po dwóch użyciach – puściło mocowanie , a lampki bateryjne z allegro za 12 zł komplet dawały światła tyle co znicz na cmentarzu )

    • Endurorider.pl pisze:

      Żeby znaleźć sensowny rower pośród marketowców trzeba wziąć ze sobą kogoś kto ma pojęcie w temacie. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Nie jestem w stanie prosto i krótko napisać na co zwracać uwagę ponieważ jest to zbyt obszerny temat a ilość rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę jest bardzo duża. Jeżeli ktoś ma ochotę samodzielnie walczyć to powinien zacząć od lektury tego co znajdzie w sieci. W chwili kiedy będzie miał uporządkowaną podstawową wiedzę można zacząć krystalizować kryteria wyboru. Obawiam się jednak, że kiedy potencjalny klient będzie miał to wszystko opanowane to odechce mu się roweru z marketu :)

  3. Pragnący Roweru pisze:

    http://www.selgros.pl/pdf/11-10nonfood.pdf
    Oto link do biuletynu informacyjnego z Selgrosa na której znalazłem rower który wydaje mi się że jest dobry i chciałbym zapytać czy ten rower rzeczywiście jest dobry. Rower ten jest na stronie 15 biuletynu.

    • Nie, nie jest dobry a do tego jest nikła szansa, że zostanie poprawnie złożony i wyregulowany. Jeżeli nie chcesz mieć problemów to dozbieraj nieco więcej pieniędzy i kup rower od normalnego producenta.

      • Pragnący Roweru pisze:

        Chciałbym jeszcze zapytać o rowery z kilku pierwszych stron tego biuletynu czy któryś z tych rowerów byłby dobry dla chłopca w wieku 16 lat z wagą około 70 kilo i do zwykłej jazdy po mieście. Ten rower nie musi być wspaniały ani bardzo dobry ani już nawet dobry tylko żeby dało się na nim jeździć po mieście i żeby się nie rozwalił przy pierwszym lepszym uskoku na chodniku.

        • Generalnie to jestem na nie ponieważ zdjęcia nie oddają tego co można spotkać w sklepie. W tej cenie proponowałbym poszukać używanego roweru od normalnego producenta. Najtańsze rowery krossa serii Level będą dużo lepsze. Jeżeli to _musi_ być rower z marketu to powinien być SZTYWNY tzn. bez żadnych pseudo amortyzatorów a tym bardziej pseudo hamulców tarczowych. Odradzam samodzielne kupowanie takiego sprzętu. Zdecydowanie powinno się iść na zakupy z kimś kto ma trochę pojęcia w temacie to może uda się wybrać jakąś lepszą sztukę.

  4. smoronart pisze:

    a decathlon 6.4…

  5. Pingback: Nie kupuj roweru w supermakecie | Endurorider.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>