Tak jak pisałem wcześniej (Co przyniesie rok 2011) EU zaproponowała bardzo korzystne rozwiązania celne na rowery i komponenty produkowane w krajach rozwijających się. Gra jest warta świeczki ponieważ cło spadło o połowę w stosunku do produktów z innych krajów (głównie Chin)W tej chwili wiadomo już oficjalnie, że ruszyło przenoszenie fabryk do Kambodży i Bangladeszu. Dla obydwu państw jest to nieprawdopodobna okazja do tego aby polepszyć jakość życia swoich obywateli poprzez tysiące nowych miejsc pracy. Nowe regulacje unijne już spowodowały bardzo duży odpływ produkcji z Chin.
Przy okazji warto powiedzieć jasno, że EU nie jest dobrym duszkiem tylko organizacją dbającą o własne interesy a częścią tych interesów jest osłabienie monopolistycznej produkcji Chin i stąd pomysł na wsparcie biednych krajów.
Dlaczego warto o tym pisać? Ponieważ graty rowerowe produkowane w tych krajach po prostu muszą być tańsze niż to co mamy w tej chwili na rynku. Naprawdę warto zapamiętać tę informację bo najdalej w przyszłym roku będzie można zanegować ewentualne podniesienie cen przez sklepy etc.
Od wielu, wielu lat Chiny są kojarzone jako producent chłamu, który pod różną postacią trafia na polski rynek. Szkoda tylko, że mało kto przyjmuje do wiadomości iż producent realizuje zamówienie czyli jeżeli zamawiamy badziew to dostajemy badziew. Chiny są w stanie wyprodukować towar najwyższej jakości tylko musi być na niego zapotrzebowanie, którego u nas do końca nie ma bo podstawowym czynnikiem jest cena. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ już widzę skrzywione miny i jęczenie osób, które zobaczą ramę „made in bangladesh” Marudzenie jest bezpodstawne dlatego, że producent przenosi całą fabrykę wraz z technologią czyli materiałami i procesem produkcyjnym. Szkolenie pracowników na miejscu zapewni odpowiednią jakość a wszystko i tak kontrolują ścisłe normy. Prawda jest taka, że dowolny kraj na świecie jest w stanie produkować towar odpowiedniej jakości bez względu na to gdzie się znajduje. Uważam, że za kilka lat produkcja przeniesie się po raz kolejny i stawiam na Afrykę środkową.
Powiem szczerze, że ta informacja była dla mnie najważniejszym zwiastunem 2011 roku bo w perspektywie powinna doprowadzić do spadku cen. Póki co pozostaje mi gorąco kibicować rządnym zysku kapitalistom, którzy pakują manatki i pilnują ostatnich formalności z uruchomieniem produkcji w nowej lokalizacji.
A czy Ty miałbyś jakieś opory przed kupnem komponentów produkowanych w krajach rozwijających się? Czekam na Wasze komentarze :)
Kraj na trzy litery (PRC) jakoś nie kojarzy mi się z produktami wysokiej jakości, z tego co sobie przypominam wielcy producenci z różnych branż mają swoje fabryki w Chinach (np: Nokia, Shimano). Jednak ich topowe produkty są wytwarzane w innych krajach. Nie jestem do końca przekonany, że producenci tak ochoczo zechcą oddać oszczędności wynikające z tańszej siły roboczej. Przeniesienie fabryki też generuje swoje koszty które muszą w jakimś okresie czasu się zwrócić.
Jak zwykle w takich przypadkach najlepiej sprawdzi się stara zasada: „поживем увидим”.
Cały urok sytuacji polega na tym, że PRC już wcale nie jest taką tanią siłą roboczą :) Wynagrodzenia robotników rosną w dużym tempie co przekłada się na droższą produkcję. Tak naprawdę to przeniesienie produkcji jest im [producentom] na rękę ponieważ idą do strasznie biednych krajów gdzie dobre kilka lat będą mieć spokój z roszczeniami pracowniczymi. Różnica w cle to praktycznie połowa obecnego cła zatem jest o co walczyć. Poza tym samo przeniesienie nie jest tak skomplikowane jak może się wydawać na pierwszy rzut oka, bo znakomita większość współczesnych fabryk to wielka hala na betonowej wylewce :) Produkcjach w Bangladeszu i Kambodży to szansa dla tych krajów, ale nie należy mieć złudzeń że to nie jest dokładnie zaplanowana operacja. Bez względu na przesłanki polityczne ja oczekuję spadku cen :>
Naiwne podejście – jak dotąd żaden spadek cen produkcji nie przekładał się na spadek cen końcowych. Przykładem jest aluminium którego cena gwałtownie spadła w połowie 2009r, co nie miało żadnego wpływu na rynek konsumencki. Mniejsze koszta produkcji to dla producentow tylko okazja do zwiększenia dochodu, nie do robienia klientom prezentów.
Okazja do lepszego zarobku jest wtedy kiedy nikt nie wie o takich zmianach jakie następują w tej chwili. Cykl produkcyjny to nie jest kwestia dni czy nawet tygodni dlatego wahania ceny surowca nie przekładają się na rynek detaliczny. Jednak w tej chwili nie mówimy o kupnie surowca tylko zniesieniu ceł na gotowe komponenty a przy tak dużych różnicach żaden producent nie obroni utrzymania bądź podniesienia cen na swoje produkty. Po drodze jest jeszcze EU i wątpię aby nie zareagowali gdyby była sytuacja gdzie spadek ceł nie doprowadził do spadku cen.
Ciekawy aczkolwiek smutny artykuł odnośnie „taniej siły roboczej” w Bangladeszu: http://wyborcza.pl/1,75477,10256866,Pieklo_T_shirtow.html
Niestety taki jest ten świat….