Kampinos tonie! Po ostatnich intensywnych opadach KPN jest przesiąknięty na wylot. Gleba nie chłonie już wody. Z jednej strony jest zawsze dużo lepsze niż jazda po piachu, ale teraz to już trochę za dużo tego dobrego. Pierwsza sprawa to powrót komarów. Zapewne z uwagi na opady oraz dodatnie temperatury wylęgła się następna fala tych latających bandytów. Jest naprawdę źle i to do tego stopnia, że byłem gotów smarować nogi błotem przy jakimkolwiek postoju.
Druga kwestia to kałuże, które maja po 10 metrów długości i dosyć często nie ma ich jak objechać. Jeżeli lubisz czysty rower i lśniący napęd to zapomnij o KPN na czas jakiś. Najgorsze są kałuże na drogach gdzie zamiast wody stoi śmierdzący muł – ależ on cuchnie!
Uwaga dla osób, które jeżdżą od strony centrum handlowego „Treny” oto co Was czeka.
Ostrzegam, ciężko to obejść bo dookoła jest bagienko tyle, że ukryte w wysokiej trawie. Jest głęboko!
Jeszcze gorzej jest na drogach po których jeździ sprzęt rolniczy oraz cholerni quadziarze crossowcy, którzy drastycznie pogłębiają koleiny wypełnione wodą.
A na deser…
informacja o tym, że to nie było najgłębsze miejsce :)
Klimat umiarkowany robi się coraz bardziej „umiarkowany”…
Komentarz ogólny – naprawdę fajna strona, czytam wszystko co jest publikowane bo jest dalekie od standardowych sztywnych i często nieobiektywnych (sponsorowanych) publikacji. Strona prowadzona na luzie, widać zapał do rowerowania i stąd artykuły mogą się podobać zwykłym roweromaniakom jak ja – szczególnie techniczne typu zrób to sam. Mogę tylko jednego oczekiwać – więcej artykułów :). Pozdrowienia z płaskiej i też mokrej Lubelszczyzny i tak trzymać Kamilu!
Dzięki ;) artykułów będzie więcej ;)
W poprzednią niedzielę nie było jeszcze tak źle, tylko raz zsiadłem z roweru żeby przejść przez dość dużą kałużę w poprzek której były poukładane ścięte drzewka. Ale faktycznie przed przyprowadzeniem roweru do domu podjechałem na myjnie i spłukałem zaschnięte błoto z ramy.
Nie wiem jak jest teraz ale wydaje mi się że pod koniec zeszłego roku było gorzej:
http://www.forumrowerowe.org/gallery/image/3874-kampinos-na-mokro/
W jedną stronę przejechałem, ale głównie dlatego że byłem w Defrosterach wiec nie miałem obaw o mokre buty i znam na pamięć drogę :) W drugą stronę nie dałem rady a że nie chciałem wodować to przeprowadziłem rower bokiem. Dawno nie było tam tak mokro. Widziałem kilka osób, na czystych rowerach które próbowały objeżdżać wszystko bokiem :) Jednak najgorsze są te cholerne komary. Nawet przed lasem nie można się zatrzymać. Kiedy oni wytępią to dziadostwo.