Moje rowery

Na tej stronie są opisane moje rowery. Niestety nie mam zdjęć wszystkich, które w ogóle miałem a tylko te z ostatnich lat. Nie rozkładam tutaj wszystkiego na części pierwsze a opisuje ogólne wrażenia z jazdy na konkretnych zestawach. Poszczególne komponenty są dokładnie opisane w dziale SPRZĘT/SERWIS Rowery są opisane chronologicznie w swoich kategoriach. 

FULL SUSPENSION

Poison Curare rocznik 2006

Po nieudanej akcji z ramą numer 3 miałem poważną zagwostkę co robić dalej. Wiedziałem, że chcę fulla ale tym razem ma to wszystko mieć ręce i nogi. Dobry rozmiar, solidna rama i wszystko na miejscu. Mój wybór padł na ramę Poison Curare rocznik 2006, którą kupiłem w www.extreme-shop.com.pl Do tego damper X-fusion Vector PVA. 

Historia tych ram w Polsce jest dosyć ciekawa. Sam extreme shop był obecny na rynku od kilku sezonów jednakże ta rama (pod inną nazwą) kosztowała ok 2,500 PLN bez dampera. Nie trzeba być geniuszem, żeby po jednym spojrzeniu na tę ramę wiedzieć, że jest to katalog z Tajwanu w innym malowaniu i z inną nazwą dlatego cena rzędu 2,5 k PLN była po prostu śmieszna. Zdaje się, że ludzie ze sklepu też na to wpadli o właśnie od sezonu 2006 obniżyli cenę do ok 1300 PLN i ramy zaczęły się sprzedawać błyskawicznie. Ja moją ramę kupowałem przez miesiąc bo albo nie było, albo śmiała być albo rozmiar nie ten albo nie wiadomo co.

Zakupy w tym sklepie to loteria i ja jestem NIEZADOWOLONY I NIE POLECAM TEGO SKLEPU NIKOMU. Po pierwsze mają tam MEGA BURDEL i nikt nie wie o co chodzi. Po drugie kiedy nobilem zakupy w czerwcu to już nie było ram i nie wiadomo kiedy będą. Przez kilka tygodni byłem zwodzony różnymi bajkami etc i w między czasie koleś przyznał, że mają ramę po testach, mało jeżdzoną która wisi i czeka na sprzedaż ale ja chciałem nówkę więc podziękowałem za to. Wszystko trwało w nieskończoność aż dostałem info że rama jest i można ją kupić. Do zestawu poprosiłem o damper X-fusion PVA i dostałem stery w cenie.

O jakości obsługi klienta niech świadczy fakt, że pomimo mojego przelewu przesyłka została wysłana jako pobraniowa. Cały dzień walczyłem żeby głąby to anulowały i na koniec musiałem jechać po tę paczkę do siedzimy firmy siódemka, w jakieś dziwne i dalekie miejsce i dopiero mogłem odebrać ramę. Po całym dniu myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok ale prawdziwego ataku kocio-kwiku dostałem w domu po rozpakowaniu ramy kiedy okazało się, że jest używana. Widać było po śladach na hakach! Rama była jedzona a śmiała być nowa. Miałem do wyboru: albo oddać tę ramę albo ją wziąć i mieć na czym jeździć. Zdecydowałem, że ją zostawię ponieważ w tej cenie nie było nic innego na rynku no i w końcu chciałem mieć złożony rower. Byłem wściekły, ale rozsądek wziął górę na emocjami. Do ramy miały być dołączone stery, ktore były niekompletne a dolna miska, którą mi dosłali nie była od tego kompletu :/ Efekt był taki, że musiałem kupić całe nowe stery. Po tej całej sytuacji obiecałem sobie, że nigdy więcej niczego nie kupie w extreme-shop.com.pl 

Ponadto mój znajomy, który też miał te ramę ale z rocznika 2007 musiał ją reklamować i trwało to ponad 3 miesiace aż w końcu oddali mu pieniądze. Na jego szczęście reklamacja nie przypadła na lato...

Jeżeli chodzi o samą ramę to skok jest regulowany w zakresie 100-150mm. Oto geometria (www.poison-bikes.de)




Jazda:

Tak wygląda cały rower. Pomijając wszystkie perypetie z zakupem to jestem zadowolony. Spawy są równe, wszyskie powierzchnie montażowe dobrze przygotowane i nigdzie nie musiałem z niczym walczyć, po prostu złożyłem wszystko razem i było po sprawie. 

4 zawiasowe zawieszenie działa bardzo dobrze począwszy od małych nierówności aż na dużych skończywszy. Nie odczuwam wpływu pedałowania i hamowania na zawieszenie. Rama zestawiona z pike'em jeździ bardzo fajnie i nawet bez używania U-turna umożlwia podjeżdzanie. Geometria jest akurat do enduro czyli wszędzie się da a najlepej jak będzie w dół. 

Pierwsze ustawienie dampera czyli pierwszy otwór (przy rurze podsiodłowej) to 150mm [bardzo miękko, rama wykorzystuje cały skok, idealne do całodniowych zdjazdów etc UWAGA: przy tym ustawieniu przełożenie ramy robi się duże ~ 1:3), środek 125m (uniwersalne położenie, tak jeżdze na codzien) i ostatnie to 100mm (charakterystyka nieomalże xc czyli sztywno)] 

Reasumując: rama jest warta dokładnie tyle ile żąda za nią sklep tj ok 1200 PLN i nie więcej.

Wady:

Tylny trójkąt jest bardzo wiotki w okolicach osi koła. Nie czuć tego w czasie jazdy ale stojąc obok roweru i zaciskając hamulec oraz ruszając rowerem przód-tył widać jak cały zacisk hamulca się przesuwa :/  Ponadto linia pancerza od tylnej przerzutki nie jest zbyt szczęśliwa poniewaz używając mocowania jakie sugeruje producent dochodzi do ghost shiftów czyli niekontrolowanych zmian przełożeń. Zjawisko to jest spowodowane tym, że przy głębokich ugięciach rama "zamyka się" i ciągnie cały pancerz z linką w dół. Jest to niemiłosiernie denerwujące oraz jest możliwe żeby zaliczyć przez to OTB (miałem tak w poprzednim fullu) Jedynym rozwiązaniem jest  pozostawienie pancerza luzem tak żeby był on niezależyn od pracy zawieszenia. Rama nie przewiduje możliwości dampera dłuższego niż 190mm. Przy kupnie trzeba sprawdzić czy jest możliwość przestawiania dampera (niketóre modele się nie mieszczą) Jeżeli jest tylko ustawienie na 150mm to cięższe osoby będa musiały założyć sprężynę pokroju 850 LBS do zwykłej jazdy.

Univega nr 3 czyli RAM 930 rocznik 2003 (?)

Po skatowaniu ramy nr 2 przyszedł czas na ramę nr 3.

Wróciłem z wakacji i stanąłem przed problemem skąd wziąć fundusze na ramę i jaką ramę kupić. Z racji tego, że wiedziałem iż nie jadę już w góry podszedłem do sprawy raczej luźno i nie przejmowałem się. Nagle, jak grom z jasnego nieba, patrzę na aukcje a tam wisi sobie śliczna univega ram 930 i to fabrycznie nowa! Niebiesko szara, w cenie na którą mogłem sobie pozwolić. Jedyny niepokój budził rozmiar, koło 18" co dla kogoś kto ma 187cm może być lekko mało.

Nie miałem jednak czasu na zastanawianie się: była ostatnia sztuka czyli wóz albo przewóz. W pewnej chwili myślałem, ze jest po jabłkach ale udało się. Do ramy kupiłem od razu nówkę dampera RST 22 oraz stery, sztycę etc.

Co z tego wyszło widać poniżej. Niestety rama była za mała (krótka) i nie byłem w stanie na niej jeździć :( Przejechałem się dwa razy do Kampinosu i stało się jasne, ze nie dam rady więcej no chyba że znieczule sobie kręgosłup... mocno rozczarowany podjąłem decyzję o sprzedaży.

Był to naprawade zwarty fajny rower ale górna rura była tak krótka, że nie dało się tego niczym skompensować. Ciekawostką jest to, że na ramie z rocznika ok 2003 w rozmiarze 18" nie dałem rady, ale za to na obecnej meridzie i poisonie w tym samym rozmiarze jeżdzę bez problemu co dobitnie świdczy o tym, że nie można się sugerować wysoskością  ramy a długością górnej rury.

Jazda:

Rower był zwarty i bardzo poręczny. Wahacz  nie wykazywał tendencji do ruszania się na boki. Rama sztywna. Zawieszenie pracowało ok, jednakże z wyraźną tendencją do pompowania. Test w górach wykazałby, że usztywnia się podczas hamowania.

Wady:

Jednozawiasowy system zawieszenia, zbyt krótka górna rura, duże przełożenie w ramie, krótki damper, brak możłiwości założenia dłuższego dampera, przy szerokiej obręczy i dużej oponie robi sie ciasno.

Univega nr 2 czyli flyte 830 rocznik 2000

Po zmianie ramy niby było ok. Do następnego wyjazdu w góry (Grybów) gdzie zanotowałem pewne niepokojące objawy.
Rama zaczęła mi trzeszczeć :| Mając w pamięci doświadczenia z pierwszą ramą naprawde sie wystraszyłem i zadzowniłem do Ścisłowskiego. Gadanie z nim to starta czasu i jedyna sensowna rzecz jaką mi dał to tel do Sport Chrapek do Gliwic.

Zadzwoniłem z budki i mówię, że chciałbym się streszczać ponieważ mam mało na karcie a Pan mi mówi, żebym dał numer to oddzwoni. Zamurowało mnie, po prostu prawdziwa obsługa klienta! Nie to co Ścisłowski... Po krótkiej rozmowie ustaliliśmy, ze odeśle im cały rower i jeżeli uznają gwarę to zwrócą mi rower naprawiony.

Dostałem karton z lokalnego sklepu (pozdrawiam Pana, który prowadził bike serwis na rynkuw Grybowie :) ) i wysłałem. Nie czekałem super długo i przychodzi paczka a w niej... nowa rama z rocznika 2000 i cały rower ZŁOŻONY I GOTOWY DO JAZDY. Wzruszenie odebrało mi mowę... Za to jak mnie potraktowali bedę zawsze powtarzał, że Sport Chrapek to naprawdę super firma. W tej chwili nie mają univegi i nie wiem czy handlują rowerami ale dla mnie i tak są rewelacyjni i wspominam ich strasznie miło.

Rama była naprawdę świetna. Rocznik 2000. Konstrukcja nadal Y ale za to zawieszenie aktywne, dużo sztywniejszy wahacz, lepsze wzmocnienia, dużo lepsze kolory. Naprawdę byłem z niej ultra zadowolony. Jeździłem na niej do 2005 roku i natłukłem dużo km z czego niemałą cześć w górach. Rama poległa dopiero pod sam koniec ale biorąc pod uwagę archaiczną konstrukcję to naprawde spisała się nieźle. Została przespawana 2 razy, wgiąłem potężnie wahacz, rozwaliłem przynajmniej jedne stery itp itd. Dzięki tej ramie polubiłem bardzo firmę univega jako dobre rowery w sensownej cenie, bez fajerwerków ale z solidną ramą.

Zdjęcia roweru po tym jak tylko otworzyłem paczkę są w dziale Beskidy, rok 2000. 

Mam do niej taki sentyment, że trzymam ją nadal choć teraz nadaje sie co najwyżej do skupu złomu. 


Jazda:

Aktywne zawieszenie, sztywny wahacz, 3 możliwości ustawienie dampera/zmiany charakterystyki zawieszenia, rama w kształcie Y wydatnie zmniejsza przekrok ramy.

Wady:

Jednozawiasowy system zawieszenia, zawieszenie podatne na bujanie oraz usztwynianie się w czasie hamowania, duże przełożenie w ramie, rama w kształcie Y która popękała.

Univega nr 1 czyli flyte 850 rocznik 1999.
 

W owym czasie tj A.D 1999 r full o było COŚ. Coś co każdy chciał mieć ;] Ja dojeżdżałem wtedy mój rower z supermarketu (sztywniak, notabene kupiony przez mnie z pełną świadomością - nic nie warta rama ale za to praktycznie pełnym alivio (wtedy komponenty były w całości metalowe :) oraz mocne koła, któych pozostałości mam do dzisiaj :P ) i wiedziałem, że zbliża się chwila zmiany. Po rozważeniu wszelkich za i przeciw zdecydowałem się, wbrew wcześniejszym planom, kupić fulla miast hardtaila. Oczywiście sam na to nie wpadłem, ale dzięki gazecie bikeboard, gdzie był test fulli wybrałem sobie to co chciałem mieć. Redaktorzy opisywali same zalety a jak łyknąłem marketingowy bełkot i poszło.

Relatywnie nie żałuję tej decyzji ale proszę doczytać do końca. Univega (reprezentowana wtedy przez Sport Chrapek z Gliwic) puściła flytea na rynek w cenie poniżej 4000 PLN. Nie pamiętam ile poniżej ale tyle, że po policzeniu wszystkiego, wzięciu wszelkich możliwych pieniędzy za urodziny, imieniny, dzień dziecka itp. kupno okazało się możliwe. Z roweru wyjechał INDY XC i wjechała delta TL 89mm (mam ją do tej pory i nadal działa), pojawiły się Wellgo spd DH (jak dzisiaj pamiętam cenę: 250 PLN) oraz zamiast rapid firea shimano wjechał SACHS Power Grip Wavey (naprawdę lubiłem te kręcidełka) Korba alivio, przerzutka tył STX RC, przód alivio, V breaki promaxa (które nie były ani pro ani max...), opony maxxisa (te akurat były nędzne) Full jak ta lala. Rower kupowałem u Ścisłowskiego w Ząbkach, którego SERDECZNIE NIE POLECAM!!!!! Wszystko razem wyszło ok. 4100 PLN co wtedy nie było mało...

URT to unified rear triangle czyli taki system zawieszenia, gdzie tylny trójkąt to jeden element konstrukcyjny. Rama w kształcie litery Y czyli technicznie to był początek lat 90 tych a więc dizajn lekko trącił myszką... a jednak wtedy nie miało to dla mnie znaczenia. Pomysł na takie zawieszenie zrodził się z tego iż konstruktor chciał wyeliminować wpływ pedałowania na pracę zwieszenia. Nie było żadnej zależności pomiędzy osią tylnego koła, punktem obrotu zawieszenia oraz hamowaniem a ponieważ odległość suportu od osi koła nie zmieniała sie to zawieszenie nie było podatne na wpływ pedałowania. Dodatkowo jeden duży punkt obrotu gwarantował prostotę konstrukcji czyli dobrą cenę oraz łatwość konserwacji. Pomysł niby nie jest zły ale w praktyce to zwiecha działała wtedy jak się siedziało na siodełku a po podniesieniu zada do góry zawieszenie się bardzo usztywniało praktycznie przestając pracować. Jak na pierwszego fulla to i tak byłem super zadowolony ponieważ: 1. był mój 2. zawieszenie jakkolwiek mało doskonałe to jednakowoż działało i czuć było, że bierze dziury na siebie 3. cały rower był wydawał się naprawdę porządny i można było dawać czadu w górach bez obaw o własne zdrowie i życie. Rama wytrzymała pięćset kilometrów.

Tak, tak dokładnie 500 km. Dopiero później skojarzyłem, że pierwszego dnia jazdy w górach tj 2 dni po zakupie usłyszałem delikatne chrup... Rama pękła na PÓŁ na Szyndzielni (Bielsko-Biała). Było to dzień po tym jak zjeżdżając tamtędy leciałem sobie kulturnie 60-70 km/h i skakałem przez betonowe odpływy. Teraz wiem, ze gdyby rama pękła wtedy to mógłbym się tylko pomodlić do Bozi żeby się zabił a nie został kaleką na resztę życia. Na szczęście rama pękła dzień później i poza kilkugodzinnym spacerem i faktem, ze się pociąłem o krawędź spawu to nic się nie stało. A no i zgubiłem licznik. Powodem pęknięcia był fakt, że oś do wahacza była założna na SUCHO! Nie było tam nawet kropli smaru i wszystko po prostu stało. Mniej więcej w tamtym czasie (o ile mnie pamięć nie myli) gazetka Bb ogłosiła konkurs na testera. Wysłałem im swój test z opisem nieco krótkiego żywota tak zachwalanej przez nich ramy i ku mojemu rozżaleniu (ROTFL) nie zostałem zaproszony na testera. Rama została wymieniona w ramach gwarancji u Ścisłowskiego. Myślałem, ze będzie spokój na jakiś czas... ale o tym później.

Co do samego roweru to nie było źle jak na 99 rok. Manetki Sachs Powet Grip Wavey, v breaki promax, opony maxxis i ogólnie wszystko na miejscu. Nawet damper Rst 22A miał regulację odbicia. Dodatkowo pierwsze w życiu SPD oraz pierwszy prawdziwy amor Delta TL (btw była reklamowana i dostałem drugi egzemplarz, który też porzyguje olejem od dołu i tego już nie chcieli wymienić) 

 

Jazda:

Mój pierwszy full więc mimo wszystko wspominam go miło. Rowerem jeździło się bardzo przyjmnie, zawieszenie działało, rama w kształcie Y wydatnie zmniejsza przekrok.

Wady:

System zawieszenia URT, zawieszenie nieaktywne, wiotki wahacz (przy osi koła), odpustowe kolory, rama pękła raz na pół, za drugim razem zaczęła pękać a więc nie była zbyt mocna, rama w kształcie Y (pomysł przedpotopowy)

HARD TAIL

Merida Matts 90 rocznik 2006

Merida to światowy potentat w produkcji rowerów oraz ścisła czołówka myśli technicznej. Od lat ich produkty cieszą się uznaniem polskiej braci rowerowej i mają wypracowaną bardzo solidną renomę. Po pozbyciu sie wieżowca krossa wiedzialem, że chce mieć zwartą, sztywną ramę o ogresywnej geometrii czyli wszystko to co merida może zaoferować. Mattsa znalazłem na aukcjach, biedaczek przeleżał po kupnie rok na pawlaczu i nic się z nim nie działo. Kupiłem go razem z papierami, rachunkiem, gwarą - no po prostu komplet.

Pomimo tego, że jest to niski model to jakość wykonania jest pierwszorzędna. Dolna rura ramy w przekroju przypomina dubeltówkę. Rama jest sztywna, dobrze przekazuje siłę włożoną w pedały, geometria jest świetna, rower jest bardzo nerwowy i bardzo skoczny. Jazda na nim to cała kupa radości. Osobiście bardzo pasuje mi tez malowanie. 

      CT                                          20"         18"

                DŁUGOŚĆ GÓRNEJ RURY (mm)

                AH                                         590         570        

                DŁUGOŚĆ RURY PODSIODŁOWEJ (mm)

                C                                            402         352        

                SZEROKOŚĆ ROZSTAWU TYLNEGO WIDELCA

                                                               135         135        

                DŁUGOŚĆ TYLNEGO WIDELCA (mm)

                D                                            420         420        

                KĄT RURY STEROWEJ

                Q1                                          71           71          

                KĄT RURY PODSIODŁOWEJ

                Q7                                          73.5        73.5       

                WYS. POŁOŻENIA ŚRODKA SUPORTU

                H                                            30           30          

                SZEROKOŚĆ MUFY SUPORTU

                                                               68           68          

                BAZA KÓŁ

                W                                           1066      1046     

                KĄT WYPRZEDZENIA WIDELCA

                F                                             38           38          

                DŁUGOŚĆ RURY STEROWEJ

                L                                             125         125        

                DŁUGOŚĆ WIDELCA

                G                                            450         450        

 
Jazda:

Jestem zachwycony. Sztywność, nerwowowść, skoczność te słowa oddają ducha tej ramy.

Wady:

Brak.

Kross MTB

Tę ramę dostałem w ramach gwarancji za krzywe krossery. Rozmiar 21,5" czyli jeden wielki dramat. Pomimo tego wziąłem te ramę bo po prostu chciałem jeździć a nie czekać nie wiadomo ile na na nastepną możliwą okazję. Pojeździłem dosłownie ze 300 - 400 km i sprzedałem. Za każdym razem jak siadałem na rower to czułem się jak bym siedział na drabinie :/ 

Jazda:

Rower po prostu jeździł, z racji na wielki rozmiar ramy wydawała sie ona mułowata w chwili kiedy przychodziło do gwałtownych zmian kierunku. Z widelcem 100mm nie było radnych problemów ani uczucia jazdy na chopperze. Rama była prosta, ładnie pospawana. 

Wady:

Nie stwierdzono.

Kross Krosser Panic

W sumie to nie planowałem kupna tego roweru. Owszem od pewnego czasu chodziło po głowie pomysł żeby mieć obok fulla rower HT ale to był czysty spontan. Po raz pierwszy od lat kupiłem prawie cały rower i to przede wszystkim ze względu na Pilota XC, który okazał sie największą kichą na jakiej miałem okazję jeździć :/ W ogóle cały ten zakup uważam za porażkę ponieważ nie zapłaciłem mało, rama była wymieniana dwa razy, koło tylne wysrypalo się momentalnie a to co zostało z tego roweru nie było warte pieniędzy jakie zapłaciłem. Jeżeli ktokolwiek chce ramę od rodzimego producenta KROSS to radze ją BARDZO DOKŁADNIE SPRAWDZIĆ CZY JEST PROSTA.


Rama była pospawana tak krzywo, że koło tylne nie stało w osi do rury podsiodłowej. Chyba tylko przez radość posiadania nowej zabawki nie zauwazyłem tego od razu. Rama została wymieniona na inną która też była krzywa, zdedydowanie mniej ale jednak. W ramach lekkiej awantury dostałem inną ramę a mianowicie krossa mtb. Poniżej widać zdjęcia przedstawiające "kunszt" Krossa. Od razu zaznaczam, że koło było proste i dla pewności sprawdzałem też na innym egzemplarzu. Nie wiem na ile to jest z tym związane ale po jakiejś dłuższej jeździe czuć było dziwne zmęczenie i lekkie bóle pleców.

Jazda:

Przjemna, zabawowa geometria, rower bez problemu przyjałby widelec 120mm. Czuć było że jest skoczny i po prostu wesoły.

Wady:

Koszmarnie krzywo pospawana rama. Geometria utrudniająca jazdę xc, podjeżdzanie problematyczne.

Accent xc rocznik 2003

Rama rocznik 2002 kosztowała wtedy w sklepie śmieszne 200 zeta. Miałem ja do lata 2007 i czasami nachodziła mnie ochota na złożenie roweru na slickach do nakręcaania kilometrów ponieważ szkoda mi było fulla na mazowsze.

Ten rower uświadomił mi jedną rzecz: kupując od razu fulla po rowerze z marketu ominąłem istotne ogniwo ewolucji rowerowej a mianowicie rower HT. Uważam, ze do jazdy agressive XC po mazowszu w zupełności wystarczy HT, którego można zlożyć za małą kasę oraz ani trochę o niego nie dbać. Gdybym przed kupnem fulla miał okazję przejechać sie porządnie na dobrym HT to nie wiem czy nie kupiłbym typowego roweru XC z lepszym osprzętem etc.

To co widziecie z przodu to RST Hikari, który ma plastikowe ślizgi. Rozwiazanie kompletnie dziadowskie, początkowo problematyczne (dobór smaru) i ogólnie niezbyt przemyślane (no ale to akurat znak czasów w ktorych go kupowałem) Plastikowe slizgi nie chcą pracować na innym smarze niż RST, który to smar na ujemnych temp tężeje na kość i widelec ma całkowitą blokadę skoku. Przekonałem sie o tym parę razy w zimę... Rzecz jasna amor ma skok 63mm  (realnie około  50 mm) i zero tłumienia, jednak na mazowsze w myśl zasady "byle się coś uginało" moze być. Kiedyś uderzyłem przednim kołem w krawężnik i nagle zobaczyłem mostek 4 cm od nosa, amor oddał natychmiast gwałtowne uderzenie. Te zagadkowe folie naokoło oslon gumowych (shock bootsów) są tam dlatego, że owe osłony w żaden sposób nie chroniły amora w czasie deszczu... Są one luźno spasowane i do tego przepuszczają wodę do środka co równa się temu, że amor staje i trzeba go rozebrać. Z drugiej strony hikari jest banalnie prosty w budowie, jeszcze łatwiejszy w serwisowaniu a do tego jest niskim widelcem co mi  bardzo odpowiadało z tą ramą. Nowy kosztował ok 380 zeta i nie było nic tańszego co prezentowałoby jakiś sensowny poziom. A no i ten egzemplarz jeździ na spreżynach od RS'a.

Rama była w rozmiarze 21" i na rok 2003 było to adekwatne rozwiązanie do wzrostu ok 187cm. Mało tego rama śmiała koszmarną geometrię, która nie przyjmowała nic więcej niż widelec 63mm skoku a zawozenie Delty TL ze skokiem 89mm spowodowało iż praktycznie nie dało się jeździć na tym rowerze :| Teraz w 2007 roku mam ht 18" i jest idealnie i czasami się zastanawiam jak jak mogłem jeździć na ramie 21" No cóż, takie były wtedy tendencje. Świat się zmienia... na lepsze :)

Jazda:

Stare czasy kiedy rama 21" była na porządku dziennym :) Rama była sztywna, prosta i jeździło się fajnie, bez radnych problemów. Poza tym była to moja pierwsza alu rama więc różnica po przejściu z Hi-tenu była kolosalna.

Wady:

Geometria, która nie pozwalała na jazdę z widelcem o skoku większym niż 63mm. Mocno oczojebny kolor.

 

Design by flankerds.com

Powielanie, kopiowanie, oraz wykorzystywanie zdjęć czy też jakichkolwiek innych elementów ze strony endurorider.pl oraz grafik do celów reklamowych i handlowych bez zgody autora jest naruszeniem prawa i będzie ścigane. Wszelkie materiały graficzne oraz tekstowe opublikowane na stronie Endurorider.pl można kopiować i udostępniać jedynie za zgodą autora. Wszystkie teksty a także zdjęcia na tej stronie są mojego autorstwa. Zgodnie z Dz. U. 94 Nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 Nr 43 poz. 170, kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich.


Profesjonalne statystyki www